2014-01-28

List od szkoły 2 - religie inne niż katolicka

1.0.2

Po trzech tygodniach otrzymałem oficjalną odpowiedź na mój list wzywający do zamieszczenia w szkole mojego dziecka symboli religijnych innych niż chrześcijaństwa katolickiego, zgodnych z wiarą części rodziców. Ponieważ jest długa, zamieszczam ją w całości dopiero na końcu, usuwając jedynie dane identyfikacyjne. Treść i forma (ortografia) jak w oryginale.

Poniżej zamieszczam najważniejsze punkty z tej odpowiedzi oraz moje komentarze.  W podsumowaniu przedstawiam mój plan dalszego działania.

Moje komentarze do odpowiedzi szkoły



1. Dyrekcja wysłała odpowiedź szybko (w ciągu trzech tygodni) - dziękuję jej za to.

2. Zważywszy na drobne błędy ortograficzne (znaki przestankowe, Słowa Pisane Dużą Literą) i niespójność argumentów, domniemam że autorów tej odpowiedzi było kilku, zaś niektórzy z nich nie zajmują się zwykle pisaniem listów urzędowych.

3. Odmowa jest uzasadniana następująco, streszczając argumentację: krzyże katolickie to nie symbole religijne, lecz tylko "wyraz wolności narodu Polskiego". Plakaty i materiały publicznie namawiające rodziców i dzieci do zmiany wiary na katolicką (patrz zdjęcia z mojego oryginalnego listu) lub uczestnictwa w takim kulcie (patrz mój pierwszy list) nie stanowią propagandy religijnej (patrz źródłosłow tego terminu), tylko część materiałów szkolnych, aprobowanych przez ministerstwo. Promowanie w szkole innych religii w ten sam sposób jest niemożliwe, bo nie są one polskie czy europejskie, a decyduje o tym dyrekcja. Powinienem sobie dać z tym spokój, a zająć się innym tematem, wyznaczonym przez dyrekcję.


A teraz postaram się tę strategię i taktykę szkoły udowodnić, na podstawie samego listu dyrektora i stanu faktycznego:

Umieszczenie krzyży w pomieszczeniach naszej szkoły miało miejsce w roku 1980 wraz z patriotycznym zrywem niepodległościowym Narodu Polskiego. [...] krzyże w Naszej Szkole zawsze pełniły wyłącznie rolę symbolu. 
Proszę pamiętać, że w pierwszym liście do dyrekcji nie wzywamy do usunięcia krzyży. Niech sobie wiszą. Chcemy za to, by obok niego widniał symbol innej, naszej, religii.

Ale jak szkoła traktuje te krzyże, w formie rzymskokatolickiej (a istnieje wiele motywów tego symbolu religijnego), z przymocowanych do nich Chrystusem? Według szkoły, krzyż religii katolickiej umieszczony obok godła państwowego, to nie znak rzymskokatolicki, lecz symbol działaczy narodowych zrywających się patriotycznie. Hm.
Plakat katolickiej akcji "Adoptuj dziecko (nienarodzone)" 


Przejdźmy dalej.

Dla innych krzyże stanowiły namacalny znak odzyskania utraconej po 1939 roku niepodległości Rzeczypospolitej, niezawisłości Ojczyzny.
Argument reductio ad Hitlerum tu mamy. Niemcy, napadłszy na Polskę w 1939 roku, zabronili nam wywieszania krzyży w klasach. Czy ja studiowałem inną historię? Było odwrotnie: religia katolicka była wtedy dalej wykładanym przedmiotem, a oceny z niej widniały na okupacyjnych świadectwach. Ale co to ma do rzeczy?

W roku 1982 ówczesna dyrekcja szkoły ( ideologicznie namaszczona przez komunistyczne władze PRL) osobiście zrywała krzyże ze ścian gabinetów SP [...].
Aha. Czyli kto zrywa krzyże, to ideologicznie namaszczony komunista.
Jak to nazwać? Opisać to trzeba neologizmem: Reductio ad Stalinum. 
Zaś wywieszający mandale (my), to kto? Czytajmy dalej.
 

Trudno wyobrazić sobie nauczanie w polskiej szkole bez uwzględniania tego symbolu. Funkcjonujemy w kręgu tradycji śródziemnomorskiej, której fundamenty tworzą Biblia, mitologia i filozoficzna myśl antyczna. Bez znajomości Biblii, traktowanej nawet nie jako księga objawiona, lecz jako przekaz literacki, źródło historyczne, człowiek uważający się za kulturalnego nie może poruszać się w europejskiej tradycji kulturowej
Czyli nasze żądanie zamieszczenia symboli swojej religii jest niekulturalne, stanowi podważanie krzyża, Biblii, mitologii, antycznej filozofii, jest zamachem na kulturę i wykluczeniem z europejskiej tradycji?

Chyba nie. Przypominam, że w pierwszym liście, którego treść i zamysł na wszelki wypadek wyjaśniona została podczas spotkania z dyrekcją, chcemy zachowania tych krzyży. Niech sobie wiszą, jako symbole religijne. Ale skoro tak jest, to żądamy równouprawnienia: niech dzieci, katolickie czy też nie, uczą się także pod znakiem innej, naszej, religii. Trudno sobie wyobrazić nauczanie w polskiej szkole bez tego symbolu i funkcjonowania bez wiedzy o nim w tradycji światowej.



A zatem, dla osób niewierzących lub wyznających inną wiarę niż chrześcijańską, obecność krzyża w sali lekcyjnej da się w pełni uzasadnić nie jako obecność symbolu religijnego , ale obecność symbolu, z którym utożsamia się dziedzictwo kulturowe, o którym ustawodawca pisze w preambule Konstytucji RP, a polska szkoła z definicji powinna uczyć i ukazywać.
Przydałaby się tu autorom tego listu nauka historii i teraźniejszości. 
Jakie jest pierwotne "dziedzictwo kulturowe" Polski i Słowian? Otóż w jego skład wchodzą par excellence symbole solarne, ręce boga:









będące przy okazji obecnie symbolem Rodzimego Kościoła Polskiego:









 Warto tu też wspomnieć o krzyżu słonecznym:

 symbolu ludów europejskich, lub choćby wczesnośredniowiecznych znakach kultowych (źródło):



Nie wyglądają one Dyrekcji na mandale?


Ale nawet gdyby nie wyglądały - na szczęście nie muszą. Religia i jej symbole nie są tożsame z tradycjami narodowymi, a stosunek polskiego państwa i podlegających mu szkół do rozmaitych religii jest ustalony w prawach krajowych i międzynarodowych, przywołanych w moim pierwszym liście.

Umieszczenie mandali buddyjskiej w miejscu przeznaczonym dla najwyższych polskich symboli narodowych uważam za niestosowne. Nie umieściłbym tam również mandali chrześcijańskiej.
Według Dyrekcji mandala jest niestosowna. Za to Dyrekcja uważa za stosowne zamieszczanie religijnych symboli tortur, razem z ich ofiarą, i towarzyszących im materiałów propagandowych religii rzymskokatolickiej, bezpośrednio wpajającym wszystkim dzieciom, w tym niekatolikom, zasady tej wiary, w salach lekcyjnych, korytarzach czy jadalni.  Cytuję raz jeszcze pierwszy lepszy ich przykład z takich tablic propagandowych: "Malutki Jezu! [...] spraw, aby wszystkie mamy stały się podobne do Maryi, a wszyscy ojcowie przypominali Józefa, a wszystkie dzieci upodobniły się do Ciebie". Expressis verbis, w kontekście szkolnej katechezy, mówią one wszystkim: wzywamy i działamy tak, by wszyscy uczniowie i przechodzący szkolnymi korytarzami stali się katolickimi chrześcijanami.

No świetnie, możecie tak robić, ale jeśli wasze idee i światopogląd w ten sposób propagujecie, to my z kolei chcemy i wzywamy do tego, by nie przymierzając "Malutki Budda" sprawił, by "wszystkie mamy upodobniły się do dhakini, ojcowie przypominali boddhisattwów, a dzieci upodobniły się do małych mnichów bikku". Albo do wyznawców Swarożyca,  Świętowita czy świętego ognia, jeśli tacy rodzice są w naszej szkole. Ba! ateistów także. Czy jesteśmy tu gorsi?

Więc żądamy takiej samej przestrzeni, forum oraz symboli ułatwiających nasz rozwój duchowy. Przy okazji, takie słowa, insynuacje i cenzurujące działania potwierdzone w liście Dyrekcji obrażają nas, wyznawców naszej religii, oraz naruszają naszą godność. 


Jedynie zgoda wszystkich Rodziców w klasie Pańskiego syna na umieszczenie symbolu mandali buddyjskiej w gabinecie lekcyjnym ( z pominięciem miejsca przeznaczonego wyłącznie dla polskich symboli narodowych) może zmienić moje negatywne zdanie odnośnie tego pomysłu.
Nie, panie Dyrektorze. Nas nikt nie pytał o taką zgodę na zamieszczanie symboli religijnych nad głową naszych dzieci uczących się w klasach. Wręcz odwrotnie: pytaliście jedynie o naszą NIEZGODĘ na uczęszczanie naszego dziecka na zajęcia religii katolickiej i wymuszaliście podpisanie takiej listy rodziców niezgadzających się na te zajęcia. Nie proponowaliście nam, rodzicom na dzień dobry niczego w zamian: lekcji etyki, religioznawstwa, czy zajęć z innych religii. Zaś teraz nam utrudniacie samoorganizację, patrz poniżej. Nasz syn traci czas w godzinach lekcyjnych i jest wystawiony na propagandę innych religii przy zakazie propagandy religii naszej. Dlatego żądamy swoich praw, dla nas i dla innych niekatolików.


Szkoła w swojej bogatej ofercie edukacyjnej wielokrotnie proponowała swoim uczniom zapoznanie się z wieloma kulturami świata. Podczas realizacji projektu „Młodzi Obywatele Kultury" przez cały tydzień odbywały się cykliczne spotkania , warsztaty, prelekcje i wystawy związane z kulturą Dalekiego Wschodu — miedzy innymi poświęcone także religiom tamtego regionu. 
Po pierwsze nigdy nie powiadomiono nas o takich spotkaniach. Po projekcie nie zostały ślady na korytarzach szkoły, informujących o takich religiach, w tym naszej. Nikt nie zapytał nas rodziców, czy być może nie jesteśmy takich religii członkami, i czy nie chcielibyśmy się w ramach takich zajęć o tym wypowiedzieć. Po drugie okazjonalne zajęcia "kulturowe" to nie to samo co wiszące nad głową symbole kultowe religii czy zakaz wywieszenia symboli religii innych niż dominująca w tym samym miejscu.


W podstawie programowej nauczania religii katolickiej znajduje się zapis o konieczności zapoznania uczniów z innymi religiami, czego dowodem są zapisy tematów w dziennikach lekcyjnych i informacje na tablicy przedmiotowej na korytarzu „ Religie Świata". 
Przechadzając się z dzieckiem korytarzami szkoły nigdy takiej tablicy przedmiotowej nie widziałem. Zapytałem o to Dyrekcję: może taka tablica jest na najwyższym piętrze, koło strychu?
Odprowadzając dziś dziecko sprawdziłem to raz jeszcze. Nie ma takiej tablicy przedmiotowej na żadnym z trzech piętr naszej szkoły, a nawet w szatni. Obok wejścia do klasy mojego syna, znalazłem tylko kolejne nawoływanie do porzucenia naszej wiary: "Tylko ty Jezu jesteś drogą do zbawienia. Życzę Ci, aby wszyscy ludzie, którzy zwątpili i zgubili Cię, jak najszybciej odnaleźli". 
 Tym bardziej żądam więc tablicy, gdzie moje lub inne dziecko będzie wyjaśniać kolegom, że tylko przez buddyzm itp. można osiągnąć oświecenie, i wzywać kolegów, którzy w to zwątpili, by weszli na właściwą ścieżkę medytacji ku samadhi.


[...] wskazuję Pańskiej uwadze otwartą postawę Dyrektora i Grona Pedagogicznego Sp[...] wobec różnorodności kulturowej . Nie widzę zatem potrzeby sprowadzania do szkoły przedstawicieli innych religii, ...
Czy te dwa zdania sobie nie przeczą?


...a tym bardziej wydawania publicznych pieniędzy na ich opłacenie, ponieważ nie zapraszam do szkoły także przedstawicieli duchowieństwa katolickiego w celu szerzenia zasad wiary swojej religii.
Dyrekcja nie musi ich zapraszać, bo oni tam już dawno są, w postaci katechetów katolickich.  Korzystając z uprzywilowanej prawnie pozycji, organizują działania, regularnie zmuszają niekatolickie dzieci do ukrywania się w świetlicy, wywieszają propagandowe materiały zachęcające nas do przejścia na ich religię, na korytarzu straszą wyznawców innych wiar ogniem piekielnym (! tak, z opowieści mojej współwyznawczyni). I tym samym we współpracy z dyrekcją dyskryminują niewierzących i przedstawicieli wszystkich innych religii, w tym naszej.


Ogólnie w szkole, z różnych powodów , nie uczestniczy w lekcji religii mniej niż 8% ogółu uprawnionych dzieci.
Nareszcie jakieś konkretne dane. Czyli z tych rodzin dałoby się łatwo zebrać grupę zainteresowaną naukami innymi niż religii katolickiej. To czemu, Dyrekcjo, nam to utrudniasz i nas od innych niekatolików izolujesz? Czemu nie pytasz przy przyjęciu dzieci, jakiego typu zajęcia religijne lub etyczne sobie życzą dla swoich dzieci?

[...] nauczycielka zapoznała Rodziców z Planem Pracy i Planem Wychowawczym klasy w roku szkolnym 2013/2014, w którym jasełkowe przedstawienie było ujęte.
Nie zwrócono nam uwagi na ich aspekt religijny. O tym, że w ramach teatru jasełek uczniowie-aktorzy będą klękać przed sybolami religijnymi czy bóstwami (Jezus, Miriam, święci katoliccy) dowiedzieliśmy się na dwa tygodnie przed tym przedstawieniem. Wtedy też szybko ponowiliśmy decyzję o nieuczestniczeniu naszego dziecka w tym zajęciach propagujących religię katolicką, odbywających się podczas zwykłych godzin lekcyjnych. A zamiast tego, zamiast tracić czas, mógłby się uczyć o buddyzmie, innych religiach, lub chociaż o geografii, biologii czy logice...



Wobec przytoczonych argumentów zbędna jest także Pańska inicjatywa powołania siebie na koordynatora działań wychowawczo-religijnych w szkole. 
Wręcz odwrotnie. Moja inicjatywa jest tu bardzo pożądana. Wręcz konieczna, by bronić praw religijnych części rodziców i dzieci, tłamszonych duchowo czy słownie przez naciski ze strony katolickich katechetów lub blokowanych przez Dyrekcję.


Przypominam, że jedynym organem reprezentującym Rodziców w Szkole jest Rada Rodziców i jeżeli chce Pan zgłosić jakąś inicjatywę, to zapraszam na najbliższe spotkanie Rady Rodziców, które będzie miało miejsce w dniu 28 stycznia 2014 roku o godzinie 18.00 w jadalni szkolnej.
Nie jest w tych sprawach. Z ciekawości nie omieszkałem na nią przyjść i wyjść z kilkoma innymi inicjatywami, choć chciałem wtedy moje dzieci wziąć na zaplanowany koncert kolęd w sali koncertowej, by zapoznały się też z chrześcijaństwem i jego tradycjami.  Ale to nie Rada Rodziców organizuje to czy podejmuje takie decyzje, lecz Dyrekcja.


Członkowie Rady wysuwają wiele naprawdę konkretnych i potrzebnych Naszym Dzieciom inicjatyw i z całą pewnością będzie Pan mógł znaleźć miejsce na samorealizację dysponując , jak mniemam z obserwacji Pana wizyt w Szkole i obfitej korespondencji do mnie, dużą ilością wolnego czasu. 
Nie mam go dużo, ale wychowanie naszych dzieci w ideach tolerancji, otwarcia na świat i różnorodności bardzo mi leży na sercu, dlatego działam tu i w innych organizacjach. Ten list jest pierwszym do dyrekcji w tej sprawie. Poprzednie moje listy dotyczyły odgrodzenia placyku przed szkołą przed samochodami rozjeżdżającymi nasze dzieci zdążające na zajęcia (sprawa załatwiona po dwóch latach walk z urzędami: dziękuję tu raz jeszcze Dyrekcji, że w końcu to załatwilą), oraz uderzenia mojego dziecka na zajęciach polekcyjnych, wyłączającego go z zajęć w dniu następnym. Czy zaiste stanowi to "obfitą korespondencję"?

Na razie, w obliczu tej dyskryminacji, z której wynika powyższa odmowa, planuję Dyrekcję i szkołę naszych dzieci pozwać do sądu.

Czemu?
Kto nie korzysta z praw lub o nie nie walczy, szybko je traci.

Proszę o komentarze, szczególnie od osób chcących się przyłączyć do naszych wysiłków na rzecz równych praw dla wszystkich.


Pełna odpowiedź szkoły


SZKOŁA PODSTAWOWA Nr [...]

Pan [...] dnia 21 stycznia 2014 roku

W nawiązaniu do treści Pana pisma nie mogę zgodzić się z przedstawionymi tam tezami. Według mojej oceny wyłaniający się z Pana pisma niemal „ inkwizycyjny" obraz Naszej Szkoły jest stronniczy i głęboko krzywdzący dla wielu ludzi autentycznie zaangażowanych w pracę placówki. Nie będę także wdawał się w polemikę na płaszczyźnie ideologicznej, a jedynie ograniczę się do odpowiedzi na Pana żądania ujęte w pięciu punktach w wyżej wymienionym piśmie.

Umieszczenie krzyży w pomieszczeniach naszej szkoły miało miejsce w roku 1980 wraz z patriotycznym zrywem niepodległościowym Narodu Polskiego. W roku 1982 ówczesna dyrekcja szkoły ( ideologicznie namaszczona przez komunistyczne władze PRL) osobiście zrywała krzyże ze ścian gabinetów SP[...]. Krzyże powróciły do szkoły we wrześniu 1989 roku po odzyskaniu niepodległości przez Nasza Ojczyznę. Już z tego krótkiego rysu historycznego jasno wynika , że krzyże w Naszej Szkole zawsze pełniły wyłącznie rolę symbolu . A więc zgodnie z definicją słownikową symbolu : ich znaczenie, ich obecność nigdy nie były jednoznaczne dookreślone. Dla jednych krzyże w szkole to symbol religijny związany z miłością, wybaczaniem, ufnością, wiarą, poświęceniem dla innych - wartościami uniwersalnymi dla wszystkich ludzi cywilizowanych i równie wielu religii. Dla innych krzyże stanowiły namacalny znak odzyskania utraconej po 1939 roku niepodległości Rzeczypospolitej, niezawisłości Ojczyzny. Symbol krzyża związany jest nierozerwalnie z historią i tradycją Naszego Kraju od zarania polskiej państwowości. Trudno wyobrazić sobie nauczanie w polskiej szkole bez uwzględniania tego symbolu. Funkcjonujemy w kręgu tradycji śródziemnomorskiej, której fundamenty tworzą Biblia, mitologia i filozoficzna myśl antyczna. Bez znajomości Biblii, traktowanej nawet nie jako księga objawiona, lecz jako przekaz literacki, źródło historyczne, człowiek uważający się za kulturalnego nie może poruszać się w europejskiej tradycji kulturowej. A zatem, dla osób niewierzących lub wyznających inną wiarę niż chrześcijańską, obecność krzyża w sali lekcyjnej da się w pełni uzasadnić nie jako obecność symbolu religijnego , ale obecność symbolu, z którym utożsamia się dziedzictwo kulturowe, o którym ustawodawca pisze w preambule Konstytucji RP, a polska szkoła z definicji powinna uczyć i ukazywać. Ponadto krzyż funkcjonuje w przestrzeni publicznej, np. kształt odznaczeń militarnych czy państwowych. Natomiast Pańskie żądanie umieszczenia w klasie obok godła państwowego i krzyża buddyjskiej mandali , symbolu obcego kulturowo Europejczykom, nie daje się nijak usprawiedliwić jak tylko względami religijnymi. Owszem, w naszej Szkole nauczyciele wykorzystywali mandale w czasie zajęć szkolnych, ale jako element dekoracyjny i w takiej funkcji prace dzieci zdobiły wnętrza placówki. Umieszczenie mandali buddyjskiej w miejscu przeznaczonym dla najwyższych polskich symboli narodowych uważam za niestosowne. Nie umieściłbym tam również mandali chrześcijańskiej. Jedynie zgoda wszystkich Rodziców w klasie Pańskiego syna na umieszczenie symbolu mandali buddyjskiej w gabinecie lekcyjnym ( z pominięciem miejsca przeznaczonego wyłącznie dla polskich symboli narodowych) może zmienić moje negatywne zdanie odnośnie tego pomysłu. Jednakże w przypadku dojścia do sytuacji głosowania w rzeczonej sprawie musi Pan zdawać sobie sprawę, iż aby naświetlić cały problem , będę zmuszony przytoczyć treść Pańskiego listu, niniejszą odpowiedź i udzielić Panu głosu na forum Rodziców całej klasy.

Pozostałe Pańskie żądania wiążą się z jednym faktem : na życzenie Rodziców szkoła ma obowiązek zorganizowania nauki religii zgodnie z Rozporządzeniem MEN z dnia 14 kwietnia 1992 roku w sprawie warunków i sposobu organizowania religii w szkołach publicznych (...) ( Dz.U. Nr 36, poz.155, z 1993r. Nr83, poz. 390 oraz z 1999r. Nr 67, poz. 753 ). Jeżeli dojdzie na terenie SP[...] do nauczania religii buddyjskiej, wówczas osoba z odpowiednimi kwalifikacjami do nauczania religii, jako pracownik niniejszej szkoły i opiekun dzieci, otrzyma tablicę informacyjną na korytarzu szkolnym, która posłuży do prezentacji treści ujętych w podstawie programowej przedmiotu „religia buddyjska" — zatwierdzonym przez Ministra Oświaty. Dokładnie tak , jak ma to miejsce w przypadku pozostałych tablic ,informacyjnych, na których umieszczane są wyłącznie treści przewidziane programem nauczania przedmiotu — również zatwierdzonym przez MEN. Szkoła w swojej bogatej ofercie edukacyjnej wielokrotnie proponowała swoim uczniom zapoznanie się z wieloma kulturami świata. Podczas realizacji projektu „Młodzi Obywatele Kultury" przez cały tydzień odbywały się cykliczne spotkania , warsztaty, prelekcje i wystawy związane z kulturą Dalekiego Wschodu — miedzy innymi poświęcone także religiom tamtego regionu. W podstawie programowej nauczania religii katolickiej znajduje się zapis o konieczności zapoznania uczniów z innymi religiami, czego dowodem są zapisy tematów w dziennikach lekcyjnych i informacje na tablicy przedmiotowej na korytarzu „ Religie Świata". Od kilku lat szkoła organizuje dodatkowe zajęcia z filozofii, jako uzupełnienie realizowanych programów nauczania . A od blisko sześciu lat w SP[...] prowadzona jest katecheza Polskiego Kościoła Narodowego przy akceptacji [...] władz oświatowych. Nauczycielki języka angielskiego cyklicznie i zgodnie z podstawą nauczanego przedmiotu zapoznają dzieci z tradycjami anglosaskimi. prezentując wytwory dzieci na tablicach korytarzowych. Nauczyciele języka polskiego i edukacji wczesnoszkolnej obowiązkowo zapoznają uczniów z podaniami , legendami i tradycjami, obrzędami polskimi ( także z okresu przedchrześcijańskiego). Natomiast obchody rocznic i świąt narodowych staramy się dostosować w treści i formie do możliwości percepcyjnych Naszych Podopiecznych. Za bezpodstawny uważam zarzut zwracania uwagi wyłącznie na martyrologiczny wymiar naszej historii prezentowany w Szkole przez pryzmat grobów i krzyży. Tradycją Szkoły jest udział w „Radosnym Świecie Odzyskania Niepodległości" ,a dekoracje tematyczne są różnorodne, utrzymane w przyjaznym Dziecku klimacie. Tym samym wskazuję Pańskiej uwadze otwartą postawę Dyrektora i Grona Pedagogicznego Sp[...] wobec różnorodności kulturowej . Nie widzę zatem potrzeby sprowadzania do szkoły przedstawicieli innych religii, a tym bardziej wydawania publicznych pieniędzy na ich opłacenie, ponieważ nie zapraszam do szkoły także przedstawicieli duchowieństwa katolickiego w celu szerzenia zasad wiary swojej religii. Nauczanie religii w szkole traktuję , jak nauczanie pozostałych przedmiotów, bo tak postanowił ustawodawca i to należy do moich kompetencji , jako dyrektora szkoły publicznej. Podobnie będę odnosił się do nauczania przedmiotu „ religia buddyjska". Nie mam także zgody Rodziców nie uczęszczających na naukę religii katolickiej na przekazanie Panu informacji dotyczącej deklaracji co do wyboru ścieżki edukacyjnej ich dzieci. Ogólnie w szkole, z różnych powodów , nie uczestniczy w lekcji religii mniej niż 8% ogółu uprawnionych dzieci.


Wobec przytoczonych argumentów zbędna jest także Pańska inicjatywa powołania siebie na koordynatora działań wychowawczo-religijnych w szkole. Przypominam, że jedynym organem reprezentującym Rodziców w Szkole jest Rada Rodziców i jeżeli chce Pan zgłosić jakąś inicjatywę, to zapraszam na najbliższe spotkanie Rady Rodziców, które będzie miało miejsce w dniu 28 stycznia 2014 roku o godzinie 18.00 w jadalni szkolnej. Członkowie Rady wysuwają wiele naprawdę konkretnych i potrzebnych Naszym Dzieciom inicjatyw i z całą pewnością będzie Pan mógł znaleźć miejsce na samorealizację dysponując , jak mniemam z obserwacji Pana wizyt w Szkole i obfitej korespondencji do mnie, dużą ilością wolnego czasu. Szczerze zapraszam do przejęcia roli lidera w rodzącym się projekcie Naszej Szkoły w ramach [...] Budżetu Obywatelskiego. Propozycja jest do szczegółowego omówienia podczas najbliższego spotkania Rady Rodziców.



Po przeprowadzeniu rozmowy wyjaśniającej z Wychowawczynią Pana syna dowiedziałem się, iż nauczycielka zapoznała Rodziców z Planem Pracy i Planem Wychowawczym klasy w roku szkolnym 2013/2014, w którym jasełkowe przedstawienie było ujęte. Przypominam, iż zawsze może Pan zgłosić swoje uwagi do planów Wychowawcy i Szkoły. Być może Pańskie propozycje zapoznania dzieci i innymi tradycjami, kulturami czy religiami znajdą uznanie i wolę realizacji wśród Rodziców klasy [imię dziecka]. Z relacji nauczycielki wynika także , że na Pan życzenie, nie uczestniczył w przygotowaniach do przedstawienia jasełek. W czasie prób dziecko miało zagwarantowane zajęcia „przedmiotowe" w klasie równoległej, ale nie wyraziło ochoty na uczestnićzenie w nich. Natomiast podczas prób przeprowadzanych w jadalni przebywał pod opieka nauczycieli świetlicy. Z własnej woli uczestniczył przy wręczaniu prezentów przedszkolakom przybyłym na występ jasełkowy jego klasy. Takie rozwiązania, przy zachowaniu zasady dobrowolności i organizacji zajęć w placówce dla dzieci w niej pozostających ,stosowane są również podczas nielicznych wyjść dzieci ze Szkoły na uroczyste Msze Święte w trakcie zajęć. Zgodnie z przyjętym zwyczajem w SP[...] nie organizuje się rekolekcji wielkopostnych w godzinach przypadających na zajęcia szkolne.


[Podpis]


1 comment:

  1. Musiałam odczekać 2 dni od przeczytania teksu do jego skomentowania. Od razu przychodziły mi na myśl jedynie słowa powszechnie uważane za obelżywe.
    No cóż... W zasadzie raczej nie można się było spodziewać jakiejś sensownej odpowiedzi, ale ten list to jakieś kuriozum. Który to artykuł Konstytucji uznaje krzyż za symbol państwowy, bo nie doczytałam chyba?
    Generalnie duża część odpowiedzi jest w ogóle nie na temat. Podkreślił Pan najciekawsze fragmenty listu od dyrektora. Zwróciłabym jeszcze uwagę na straszliwą groźbę: "musi Pan zdawać sobie sprawę, iż aby naświetlić cały problem, będę zmuszony przytoczyć treść Pańskiego listu [...] na forum Rodziców całej klasy". I piękny kwiatek na koniec - dzieci nie chodzą na rekolekcje w godzinach zajęć, a jedynie na msze święte!
    Jeśli zdecyduje się Pan na oddanie sprawy do sądu, będę pełna podziwu, bo z pewnością będzie to wymagało wiele cierpliwości. Natomiast w moim odczuciu - jednak laika w kwestiach prawnych - dyrektor tym listem sam się "podkłada". Jest urzędnikiem państwowym i ma działać zgodnie z prawem, a nie według uznania, czy coś jest stosowne, czy nie.
    Jednak trzeba działać, bo nic się samo nie załatwi. Pisałam już, że w szkole moich dzieci jest kilkoro nieuczęszczających na religię. W klasie syna - oprócz niego - troje dzieciaków. Przyznaję, że daje to trochę większą siłę przebicia, ale też zaczynaliśmy w pojedynkę. W przedszkolu mój syn był prekursorem w niechodzeniu na religię, w zerówce dołączył kolega, w II klasie dziewczynka, którą wcześniej rodzice posyłali na religię ("bo wszyscy chodzą"). Po prostu potrzebne jest przekroczenie masy krytycznej i akurat padło na nas.
    Pozdrawiam serdecznie czekając na dalsze wieści.

    ReplyDelete