2014-08-28

Kapucyni świadomie chronili pedofila i nie chronią przed nowymi. "Betrayed by Silence" in Poland - Catholic monastery and church refusing to institute anti-pedophile policies

1.1.2
[Note for my English readers: It is a public copy of my letters from 11 August 2014 to the Polish Catholic priests running the Zakroczym treatment center, whom I charge to fail to protect our children against their paedophile brother, and to whom I give advice how to institute such robust policies. After years of molesting children at his charge, Mr Maciej Szlachciuk was sent by the Catholic hierarchy to this monastery for "spiritual treatment" and separation from boys, which obviously did not work. Few protective measures have been set up for the unsuspecting and vulnerable public until now. I can translate it into English, if there is enough interest - if so, do comment it below]

Oto publiczna kopia mojego drugiego już listu do Kapucyńskiego Ośrodka Trzeźwości, w Zakroczymiu, który razem z hierarchią rzymskokatolicką świadomie chronił u siebie tego, oskarżonego w końcu po długim oczekiwaniu, pedofila zakonnika.
Maciej Szlachciuk się ten pan-pedofil nazywa, tak wygląda, a co robił: cytat niżej.


Publikuję ten list i tutaj w końcu, bo na żaden z nich po długim oczekiwaniu mi nie odpowiedzieli. Dałem im szansę.
Zakonnicy (Źródło zdjęcia)



==============
Szanowni Państwo,

11 sierpnia 2014 roku napisałem emocjonalny może list pod adres 'pomoc.oat@gmail.com' w tej sprawie, na który nie otrzymałem odpowiedzi.

Proszę zamieścić na Państwa witrynie informację o polityce zapobiegania pedofilii przez Państwa zakonników: archive.today/wgWdD

Jeśil nie wiecie jak to zrobić, tutaj są wzory z katolickich ośrodków ze Stanów Zjednoczonych:
sbm.osb.org/contact/sexual_abuse_policy/
www.saintjohnsabbey.org/info/safe-environment/
z nazwiskami. Zwróćcie się do nich o poradę.

A tutaj materiały źródłowe przesłane przez zakony do agencji adwokackich, z archiwami osobowymi takich przestępców, ze zdjęciami itp., gdy okazało się, że i te procedury nie zadziałały:
www.andersonadvocates.com/St.John%27s-Document-Release.aspx
Przy okazji - dzięki za oświadczenie [przepraszające za brak działania], wydane po wielu miesiącach.

[Mój podpis]

==============


A tu archiwa sprawy i zdjęcia tego pana, zanim nie znikną z sieci:
https://archive.today/8x7XW
https://archive.today/Cx69T
https://archive.today/Gfh2m
https://archive.today/1fuS5
https://archive.today/8x7XW
https://archive.today/cGvIo
https://archive.today/T72aY

Chrońmy nasze dzieci przed zorganizowanym religijnym systemem ochrony rzymskokatolickich pedofilów!  Tutaj bardzo niepełna lista tychże, wierzchołek góry lodowej. Uzgodniona wcześniej procedura reagowania na podejrzenia pedofilii przez polski odłam kościoła rzymskokatolickiego, po jej wielokrotnych zmianach, nie przewiduje już automatycznego zgłaszania ich do prokuratury, tylko "na wniosek pokrzywdzonego".

Krysza, mesira i omerta - tak się taki proceder w innych językach i kulturach nazywa.


Problem jest ogólnoświatowy: do tej pory (sierpień 2014) po roku Watykan chroni zlaicyzowanego arcypedofila Wesołowskiego, a polskie władze o materiały śledztwa, przesłane im już dawno temu z Dominikany, proszą u... Watykanu. Zapytują się także grzecznie Watykan, czy mogą w ogóle przeprowadzać śledztwo przeciw Wesołowskiemu, zamiast wysłać tam jednostkę specjalną, wziąć tego polskiego obywatela pod rękę z ulicy na rozmowę przy kawie i ewentualne przewieźć do polskiego aresztu.

To samo się dzieje z Juliuszem Paetzem (patrz uratowany przeze mnie przed cenzurą artykuł w Wikipedii o tym panu), któremu polskie państwowe i kościelne władze pozwalają dalej odprawiać msze, płacąc mu za wygodne życie, zamiast wysłać na kasę do Biedronki lub do zieleni miejskiej, by w końcu zaczął uczciwie zarabiać.


Zamieściłem też w servisie YouTube kopię nowego radiowego reportażu o systemowym ukrywaniu pedofilów przez katolickie biskupstwa i watykańskich "specjalistów od śpiewu i mas", czyli urabiania opinii publicznej, w Stanach Zjednoczonych z kolei: Betrayed by Silence: systemic abuse by Catholic clergy.


Żydom, ewangelikom i nawet czasami (zbyt rzadko, przyznaję) muzułmanom udaje się instytucjonalnie chronić dzieci przed zboczeńcami z szeregów ich własnej hierarchii.

A Wam, katolicy - chrześcijanie z Bożej łaski?

Pozostało wam co najmniej dwa procent kościoła do wyplewienia:


Molti miei collaboratori che lottano con me mi rassicurano con dati attendibili che valutano la pedofilia dentro la Chiesa al livello del due per cento.
[Wielu moich współpracowników, którzy prowadzą wraz ze mną walkę, zapewnia mnie na podstawie wiarygodnych danych, że szacowana skala pedofilii w kościele jest na poziomie dwóch procent.]

Jorge Maria Bergoglio, papież rzymskokatolicki Franciszek
Źródło: La Repubblica



---------------
Poniżej kopia artykułów o tej sprawie:



- Sposób działania oskarżonego był za każdym razem taki sam - tłumaczy prokurator Smukowski. - Zakonnik poznawał swoje przyszłe ofiary podczas spowiedzi. Do wszystkich przestępstw dochodziło podczas jego pobytu w klasztorach w Białej Podlaskiej, Rywałdzie Królewskim i Serpelicach nad Bugiem. Duchowny wybierał najprawdopodobniej osoby, które zaufały mu i zwierzały się ze swoich problemów. Potem zapraszał ich do siebie do klasztoru. Tam miało dochodzić do przestępstw. - Do pierwszego, znanego prokuraturze, molestowania miało dojść w 1993 roku - opowiada Smukowski. - Ofiarą był 13-letni wtedy chłopiec pochodzący spod Lublina. Dziecko było na obozie. Nie podejrzewało niczego złego, gdy ojciec zaprosił go do swojej celi. Tam doszło do tzw. innej czynności seksualnej. - Wszyscy pokrzywdzeni w tej sprawie do dziś odczuwają skutki spotkania z zakonnikiem - podkreślają śledczy. - Korzystają z pomocy psychologów, seksuologów i terapeutów żeby złagodzić szczególnie silne doświadczenia traumatyczne jakich doznali. Za molestowanie nastolatka spod Lublina Maciej Sz. nie będzie jednak odpowiadać przed sądem. - Sprawa przedawniła się i niestety musieliśmy ją wyłączyć z aktu oskarżenia - przyznaje prokurator Artur Smukowski.
Źródło

Zakonnik trafił już do aresztu. Śledztwo trwa . Prokuratorzy przypuszczają, że zakonnik wykorzystał więcej nieletnich. – Jedną z form molestowania był masaż w klasztorze – opowiada jeden ze śledczych.  Nasi rozmówcy nieoficjalnie przyznają, że o skłonnościach zakonnika wiedzieli jego przełożeni. –W związku z nimi miał on zakaz korzystania z internetu, z telefonów komórkowych, czy wychodzenia na zewnątrz. Jednak notorycznie je łamał – dodaje nasz rozmówca.

Źródło

No comments:

Post a Comment